polskagazeta

Posts Tagged ‘sakiewicz’

Pielgrzymka kibiców na Jasną Górę

In Komentarz on Styczeń 6, 2012 at 8:36 pm

Już w najbliższą sobotę kibice z całej Polski wspólnie wybiorą się do Częstochowy. Jest to czwarta pielgrzymka, której pomysłodawca to Salezjańskie Stowarzyszenie Wychowania Młodzieży. Główną atrakcją, oczywiście oprócz mszy przed obrazem Czarnej Madonny, będzie wykład redaktora GP Tomasza Sakiewicza.

Polscy kibice nie od dziś znani są ze swojej religijności i z szerzenia postaw najbardziej polskich. „Środowisko kibiców jest społecznością, gdzie temat patriotyzmu jest bardzo ważny. W ostatnim roku mogliśmy zaobserwować swoistą eksplozję inicjatyw upamiętniających bohaterskie postawy z historii naszego kraju. To swoisty fenomen współczesnego ruchu kibicowskiego – mówi ksiądz Jarosław Wąsowicz, autor książki „Biało-zielona Solidarność”, traktującej o roli jaką kibice Lechii Gdańsk odegrali w walce z komunistycznym ustrojem w latach 1981 – 89.

Podkreśla również rolę kibiców w szeroko rozumianym patriotyzmie. No, może jednak nie tak szeroko:  „W czasie gdy historia jest rugowana ze szkół, młodzi ludzie poznają ją obecnie na stadionach. Oprawa meczów przeczy powszechnie utartym przez media stereotypom o kibicach. Pielgrzymka jest swoistym podsumowaniem tych działań, ale również dziękczynieniem za to, że ruch kibicowski w Polsce podąża właśnie w takim, a nie innym kierunku”.

fot. Wikipedia/CC

Reklamy

Prawicowiec w świecie zombie

In Polemika on Listopad 7, 2011 at 6:31 pm

W 43 numerze „GP” (26 października 2011) redaktor naczelny Tomasz Sakiewicz dzieli się refleksją na tematy powyborcze („Wszystko po staremu? Nie wszystko…”). Z zauważalnym niesmakiem podsumowuje, że „wylazły wszystkie trupy III RP” i „zrobiło się po prostu obrzydliwie”.  Powrót na salony Jerzego Urbana, polityczna reaktywacja Leszka Millera i medialna Adama Michnika – wszystko to przypomina  naczelnemu „GP” sytuację sprzed piętnastu lat. Z niewielkim wyjątkiem – teraz w Sejmie pojawił się Janusz Palikot, czyli „dziecko spłodzone przez Urbana i Michnika”. A wraz z nim inne osobistości (osobliwości?) – „pani Grodzka” i „niejaki Biedroń”.  Ale nic to, bo jak zauważa Sakiewicz, istnieje potężny ruch oporu. Poza mediami faworyzującymi „trupy III RP” są też inne (jak skromnie zauważa autor, sam kilkoma z nich kieruje). Prężnie rozwija się „drugi obieg filmowy” (ciekawe, jak w kraju, gdzie nie istnieje cenzura, może taki obieg istnieć), Radio Maryja jak zawsze niezawodne, rozrastają się kluby „GP”. Pięknie. Nieco tylko sarka Sakiewicz na „Rzeczpospolitą”, bo się zrobiła „trochę salonowa”. Ale też zwalczana przez zgniły mainstream, więc nasza.

Całe to podziemie ideologiczne jest, jak przypomina autor, prześladowane przez „elity III RP” (wspomniane trupy?). Podobno zombie można pokonać krzyżem i święconą wodą. Wygląda jednak na to, że te polskie są dość odporne. Albo horrory kłamią.

Naczelny „GP” chyba ma trochę za złe prawicy, że nie docenia wkładu jego mediów w jej własny sukces (czyli drugie miejsce w wyborach). Sugeruje, że to właśnie niezależnym i „niezwiązanym z establishmentem” organom zawdzięcza ona taki wynik. Niech więc lepiej o nie dba, bo będzie źle. Albo będzie po prostu jak 15 lat temu – nie dość, że wspomniane elity wiodą prym, to  patrioci stłamszeni.

Ale to raczej mało prawdopodobne, niech się redaktor nie boi – teraz przecież są głoszące prawdę media „drugiego obiegu”. Jego media! A w razie czego, woda święcona pewnie też jest pod ręką.

Polski katolicyzm radykalny

In Komentarz on Listopad 7, 2011 at 10:28 am

Pewien ksiądz na lekcji religii w zamojskim liceum oznajmił, że młodzi ludzie, którzy zagłosowali na Ruch Poparcia Palikota, nie dostaną rozgrzeszania u spowiedzi. Szokujące? Na pewno nie bardziej, niż ksiądz rozpoczynający w czasie ciszy wyborczej kazanie od słów „niech prawo i sprawiedliwość zagoszczą w waszych domach”. Ani od ciągłej nagonki ateistów na katolików. A to wszystko nasze, polskie. Co dokładniej określa polską tożsamość religijną – radykalne komentarze Tomasza Sakiewicza w „Gazecie Polskiej”, czy może antyklerykalne „Fakty i mity”?

 

Religijność Polski B różni się od tej zza Wisły. Chodzenie do kościoła i na lekcje religii jest czymś naturalnym. To część tradycji, z której się wyrasta. Nikt nie ma pretensji do starszych kobiet walczących o miejsce w procesji, a bycie ministrantem jest tylko trochę wstydliwe.

Polska A to religijność bardziej świadoma. Prężnie działające duszpasterstwa akademickie, w kościołach msze dla młodzieży z kazaniami na wysokim poziomie. Z drugiej strony – wzrastająca liczba apostazji.

Najtrudniejsza religijność to ta bezrefleksyjna, odruchowa. I tak odruchowo część z nas słucha ojca Tadeusza, głosuje za jedyną słuszną prawdą. Szuka emocji i sprawiedliwości.

Najbardziej bolesna i chyba najczęstsza niereligijność, to ta po przejściach. Bardzo często osoby, które wnoszą o akt apostazji, kiedyś szukały pomocy w Kościele. Nie znalazły jej, a nawet zostały skrzywdzone.

 

Religijność w Polsce mierzy się przeważnie intensywnością uczucia jakim darzymy instytucję Kościoła katolickiego.  Szkoda, bo przecież powinna to być potrzeba, którą nosimy w sobie. Nie na procesjach ani  manifestacjach.

Mniejszościami wciąż pozostają krytycznie myślący katolicy i nie walczący ateiści. Wciąż blisko nam do skrajności. A niczego na świecie nie trzeba bać się tak, jak radykałów. Po którejkolwiek ze stron.

 

AT